Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Ogród na każdą porę roku (odc. 618)

dodano: 27.11.2016

Tym razem dotarliśmy z naszymi kamerami w okolice Rzeszowa – do Chmielnika. Tu, na wzniesieniu, z którego rozciąga się malowniczy widok na dolinę, mieszka pani Katarzyna – ogrodniczka z zawodu i zamiłowania. Od dziecka lubiła zajmować się roślinami i teraz tej pasji może poświęcać się we własnym, naprawdę dużym ogrodzie. Oprócz tego prowadzi niewielką szkółkę roślin i projektuje ogrody.

Wiosna to ważny okres dla każdego ogrodnika. Po szarej zimie wszyscy łakniemy zieleni, czekamy na pierwsze kwiaty i liście. U pani Katarzyny Wolskiej-Pociask można nasycić oczy świeżą zielenią i rozkwitającymi kwiatami, bo dzięki sporej kolekcji magnolii, kwiecień w tym ogrodzie jest bardzo piękny. Nas już przy wejściu do ogrodu pani Katarzyny zachwyciła magnolia odmiany ‘Elisabeth’ o wspaniałych żółtych kwiatach, która rozjaśnia wnętrze ogrodowe. Pani Kasia wysoko sobie ceni magnolie. Wiosną tworzą one wspaniały klimat, dzięki nim efektownie wygląda przedogródek. Magnolie rosną po obu stronach podjazdu, a kompozycję uzupełniają między innymi kwitnące obficie pigwowce oraz rododendrony.
 
To właśnie magnolie, obok różaneczników i azalii, to ulubiona grupa roślin pani Katarzyny. Uważa je za wdzięczne rośliny i nie miewa większych problemów z ich mrozoodpornością. Radzi jedynie, by młodsze egzemplarze przez pierwszych kilka lat ocieplać agrowłókną. Starsze okazy już sobie poradzą, nawet jeśli pojedyncze gałązki zmarzną. Przypomina też, by śledzić nowości, bo pojawiają się ciekawe odmiany magnolii – żółte, czerwone, nawet odmiana niebieska w pąku (magnolia drzewiasta ‘Blue Opal’).
 
Pani Kasia dobiera rośliny tak, by w ogrodzie stale coś kwitło i ogród był piękny o każdej porze roku. Zwraca też uwagę na aspekt zimowy – stawia na kolorowe gałązki czy barwne owoce oraz rośliny zimozielone. Aby poznać różne oblicza ogrodu, odwiedziliśmy go kilka razy – w kwietniu, a także w sierpniu i październiku. Przekonaliśmy się, że choć właścicielka postawiła przed sobą nie lada wyzwanie, to udało się je zrealizować. Na 5 tys. m.kw. mogła pozwolić sobie na rozmach w sadzeniu najróżniejszych roślin, które teraz, po latach, sprawiają, że niezależnie od miesiąca, całość wygląda atrakcyjnie.
 
Sporą część wąskiego i długiego ogrodu zajmuje obszar o charakterze parkowym, z dużymi drzewami i naturalnie prowadzoną murawą. Dom usytuowano w wyżej położonej części działki. Od ulicy oddziela go spory przedogródek. Do budynku dobudowano ogród zimowy, a tuż obok zaplanowano basen kąpielowy oraz układ dwóch oczek wodnych z wyspą i placykiem wypoczynkowym. Jest też małe wrzosowisko i miejsce na ognisko. Wszystko otulają gęste rabaty, a w dół ogrodu płynie wąski strumyk, kończący swój bieg w trzecim oczku. Od zachodu do ogrodu przylega jego nowa, druga część. To kolejny dość wąski pas zieleni, na razie w większości zajęty przez szkółkę roślin pani Kasi.
 
Po przyjrzeniu się magnoliom w przedogródku, udaliśmy się nie do właściwej części ogrodu, a do ogrodu zimowego. Powstał on wiele lat po budowie domu i ogrodu, w miejscu dawnego zacienionego tarasu. To dlatego, że na tarasie stale mocno wiało i było dość zimno nawet w ciepłe dni. Dlatego zdecydowano się zamknąć tę przestrzeń. Teraz sprawdza się idealnie, zwłaszcza zimą, gdy za oknem jest mróz, a w ogrodzie zimowym – kwitną storczyki.
 
Budowę ogrodu prowadziły dwie firmy: jedna wstawiła okna pomiędzy słupy wspierające dach, by powstały szklane ściany, druga – zajęła się sufitem. Wykorzystano dach budynku, częściowo osłaniający taras. Drugą część ogrodu zimowego przykryto nowym, grubym, hartowanym szkłem, które wytrzyma napór śniegu zsuwającego się z dachu. Całość ogrzewana jest po prostu kaloryferami podłączonymi do centralnego ogrzewania domu.
 
Pani Kasia ma tu bardzo wiele gatunków – początkowo były tu storczyki Cymbidium, nadające się do chłodnych szklarni. Potem dołączyła do nich bardziej ciepłolubne storczyki Dendrobium i ustawiła je bliżej kaloryfera. Z czasem kolekcja rosła o rośliny tropikalne i też dobrze tu rosną, np. passiflora czy bugenwilla. Oprócz tego w swobodnie ustawionych donicach rosną jeszcze cytrusy, kwitnie amarylis i egzotycznie wyglądające anturium, zwane żartobliwie językiem teściowej. Kiedyś było popularne jako kwiat cięty, a teraz chętnie jest kupowane jako roślina doniczkowa. Anturium (kitnia) dobrze się czuje w wilgotnym wnętrzu ogrodu zimowego. Co ciekawe, to, co wydaje się być barwnym kwiatem, w rzeczywistości jest przekształconym liściem, a prawdziwy kwiatostan ma formę mało ozdobnej kolby zatkniętej nad tą barwną pochwą. Dojrzeliśmy jeszcze azalie japońskie, sporą araukarię i nolinę (Beaucarnea recurvata) o charakterystycznej, butelkowato zgrubiałej nasadzie pnia, zwanej przez to nogą słonia. Takie zgrubienie powstaje w celu gromadzenia zapasów wody. Nolina tworzy pióropusz wąskich, trawiastych liści o ostrych brzegach.
 
Potem ruszyłyśmy na spacer po „prawdziwym” ogrodzie – zaczęłyśmy od przedogródka. Ta przestrzeń ma dwa oblicza: przy domu królują rośliny kwitnące, kolorowe, a przy ogrodzeniu – zimozielone rośliny iglaste. Ich zadaniem jest osłonięcie od drogi, więc najwyższe rosną najbliżej drogi. W ich grupie jest kilka ciekawostek, na przykład podobna do sosny wejmutki sosna himalajska (Pinus wallichiana, griffithii) o delikatnych, szaroniebieskich igłach. Pędzelki tych igieł zwieszają się w dół, a jej szyszki są bardzo wąskie i długie. Inne ciekawe sosny w tym ogrodzie rosną w części parkowej – to  sosna gęstokwiatowa ‘Oculus-draconis’ (Pinus densiflora) o wąsko kolumnowym, luźnym pokroju i jasno-żółtych paskach na igłach oraz sosna gęstokwiatowa ‘Rainbow’, która rośnie niezwykle powoli, a charakterystyczne dla niej jest wyraźne odbarwienie igieł.
 
Z przedogródka przeniosłyśmy się na drugą stronę domu. Tu, niedaleko tarasu, pani Kasia wygospodarowała miejsce na układ dwóch oczek wodnych. Na jednym z oczek znajduje się mała wyspa z placykiem wypoczynkowym, na który można przejść po drewnianym mostku. Tło dla placyku stanowi zielona ściana ze starych jałowców, cyprysika, sosny i innych iglaków, które doskonale czują się w wilgotnym powietrzu nad wodą. Latem miejsce to ożywa jeszcze dzięki białym i różowym kwiatom lilii wodnych.
 
Pierwsze oczko wodne – to które obecnie jest środkowym oczkiem, powstało w pierwszym roku tworzenia ogrodu i na początku obok była plaża, służąca do zabawy i odpoczynku. Po kilku latach pani Kasia odmieniła to miejsce, powstało wyżej położone przelewowe oczko z wyspą, a dwa lata później jeszcze trzecie oczko – połozone niżej, do którego prowadzi 30-metrowy strumień. Oczko ma charakter czyszczący dla dwóch górnych oczek. Wspomniany długi strumień przypomina naturalny strumyk górski, choć woda porusza się tu w obiegu zamkniętym. Wyłożony jest kamieniami, a pani Kasia zastosowała tu sprytny zabieg: wzdłuż biegu strumienia ułożone są płasko ścięte głazy, po których można wygodnie przejść. Powstała więc wodna ścieżka, prowadząca przez ogród. Płynąca tędy woda doskonale się napowietrza. Dolny staw w sezonie gęsto porośnięty trzciną, która pełni funkcję mechanicznego filtra napowietrzonej wyżej wody. Stąd woda ta jest pompowana w górę ogrodu, gdzie wypływa ze szczytu małej kaskady, skrytej nieco wśród gęstej zieleni znajdującej się przy domu.
 
Strumień stanowi uzupełnienie parkowej części ogrodu, gdzie w swobodnym układzie rosną grupy drzew i dużych krzewów. Dojrzeliśmy na przykład wielką metasekwoję, pięknie prezentuje się tu też klon srebrzysty (Acer sacchariunum) – to bardzo duże drzewo o luźnej koronie. Ma gładką, popielatą korę i charakterystycznie powcinane liście. Ten malowniczy gatunek rzadko występuje w naszych ogrodach, bo potrzebuje sporo miejsca do rozwoju.
 
A jak w ogóle powstał ogród? Pani Kasia chciała mieć dość zwartą kompozycję całości i uniknąć efektu długiej i wąskiej amfilady. Podzieliła go więc na części o różnym charakterze, projektantka zadbała też o widoki. Miała ułatwione zadanie, bo okolica jest atrakcyjna, ale także w samym ogrodzie jest sporo osi widokowych. Na przykład z tarasu otwiera się widok na malowniczy placyk wypoczynkowy i ciągnącą się za nim rabatę z magnolią. Z kolei na dom warto popatrzeć z wrzosowiska, gdy wyższe iglaki tworzą piękną ramę dla widoku.
 
Latem taras jest wyjątkowo atrakcyjny, bo bardzo ukwiecony. Pani Kasia wynosi na zewnątrz niektóre rośliny, na przykład oleandry czy oliwki, ustawia też i wiesza sporo kwiatów sezonowych – takich jak surfinie, pelargonie czy zwisające begonie.
 
Działka ze starszą częścią ogrodu jest wąska, ale pani Kasi udało się dokupić kilka lat temu sąsiednią posesję. Teraz stopniowo ją zagospodarowuje. Jest tu miejsce na nowy dom, powstają nowe rabaty, a spora część pełni na razie funkcję szkółki roślin. Środkowa część działki na razie nie jest obsadzona i tu wysypywana jest trawa z koszenia. Ona będzie gnić i tworzyć żyzną kompostową warstwę. Gdy zacznie się tu budowa domu, warstwę urodzajną się zdejmie, a ona przyda się po budowie, np. na skalniak.
 
Zwróciliśmy też uwagę na miejsce dla psów – to kojec zbudowany tuż przy domu, Takie miejsce jest bardzo potrzebne – choćby wtedy, gdy przychodzi listonosz albo goście, którzy boją się psów. Ważne, by psy miały osłonę, wodę – taki kącik dla nich warto osłonić roślinami.
 
Wróćmy jednak do roślinnych ciekawostek w ogrodzie projektantki. Kolejną z nich jest klon palmowy ‘Dissectum Nigrum’ (Acer palmatum) – ma piękne czerwone, powcinane liście i wręcz zjawiskowo przebarwia się jesienią. U pani Kasi rośnie nad wodą, gdzie bardzo służy mu wilgotne powietrze. Jak na polskie – a zwłaszcza podkarpackie warunki, ten klon jest wyjątkowo dużym okazem. Tu często takie klony odmarzają. Jednak w przypadku kolejnego klonu, natura nie jest już tak łaskawa. Jasnozielony  latem klon odmiany ‘Dissectum’ jest bardziej wrażliwy i zimuje dużo słabiej. Wszystko, co zimą wystaje powyżej pokrywy śnieżnej – przemarza. Dlatego ten klon ten ma nietypowy, niski, nieco płożący pokrój.
 
Nie tylko klony palmowe pięknie się tu przebarwiają, chociaż ich barwy są najjaskrawsze. Pani Kasia wykorzystała też wiele innych roślin, których jesienne barwy wyglądają wręcz bajkowo. Ciekawe są liście sumaków i perukowca - zarówno żółtolistna, jak i purpurowolistna odmiana, nabierają jesienią ognistych barw. Na złoto wybarwiają się brzozy czy oczary, nową szatę kolorystyczną prezentują hortensje, które i tak są dekoracyjne bo kwitną aż do mrozów. W przypadku hortensji ogrodowych warto pamiętać, by – jeśli koniecznie jest cięcie, nie zrobić tego zbyt wcześnie, bo możemy usunąć pąki kwiatowe pojawiające się na ubiegłorocznych pędach i rośliny nie zakwitną.
 
Jesień to nie tylko pora barwnych liści. Dojrzewają też liczne owoce, które wabią do ogrodów zwierzęta i ptaki. Upani Kasi naszą uwagę zwróciła pięknotka Bodiniera (Callicarpa bodinieri), która wyróżnia się owocami o rzadko spotykanym, fioletowym kolorze. Młode okazy dobrze jest zabezpieczyć na zimę; na szczęście pięknotka dobrze się regeneruje po podmarznięciu.
 
Pani Kasia opowiedziała nam jeszcze jak dba o swój bardzo duży trawnik. Do jego koszenia używa traktorka i skoszenie całego ogrodu zajmuje cały dzień. Jednak nie cały jest koszony co tydzień, co tydzień koszona jest część frontowa i przy domu, a ta parkowa – co 4-5 tygodni. Podczas koszenia powstaje sporo kompostu – ponieważ pani Kasia nie ma np. warzywnika, by go wykorzystać, co parę lat buduje nowy skalniak czy pagórek i wykorzystuje na niego gotowy kompost.
 
Latem wypatrzyliśmy w ogrodzie gniazdo szerszeni. Owady zbudowały je blisko tarasu i początkowo pani Kasia z obawą przechodziła obok gniazda: tędy prowadzi bowiem przejście do jej przydomowej szklarni. Wiedziała, że owady mogą atakować, gdy poczują zagrożenie. Na szczęście zostawione w spokoju nie są bardziej agresywne niż osy, a ich jad nie jest aż tak trujący, jak się potocznie uważa. Ugryzienia są jednak bardzo bolesne, a niebezpieczne – dla osób uczulonych. Z czasem gospodyni przyzwyczaiła się do szerszeni i bez obaw zaglądała do szklarni, w której miała sporo podręcznych upraw – na przykład rzodkiewkę. Po sezonie zimowym szerszenie już nie wracają w to samo miejsce.
 
Kończąc nasz spacer po ogrodzie, zapytaliśmy jeszcze panią Kasię o to, jak zaprojektowała ogród, który mogliśmy podziwiać. Zdradziła nam, że zależało jej na stworzeniu ogrodu wypoczynkowego i podzielonego na pokoje. Można więc odpocząć w ogrodzie wodnym albo nad strumykiem albo w parku… Chodziło o naturalność całości i możliwość relaksu.
 
Parkowa część ogrodu to też wspaniałe miejsce do spacerowania. Tam przydają się ławeczki, których dość sporo ustawiono w cienistych zakątkach. W innym miejscu pani Kasia rozłożyła ciekawą, wypoczynkową altankę. To alternatywa dla hamaka, gdy nie mamy w ogrodzie odpowiednich drzew, by go powiesić. Rozstawiana lekka konstrukcja utrzymuje zawieszaną leżankę i jednocześnie jest stelażem dla osłony przed owadami – całość wykonano bowiem z siatki. Tu ustawiona w cieniu brzóz o powcinanych liściach jest idealna do małej drzemki.
 
Na koniec naszej wizyty wróciliśmy do zimowego ogrodu, bo pani Kasia miała do przekazania jeszcze garść informacji praktycznych. Taki ogród zimowy nie generuje dużo dodatkowych kosztów, bo tu przez szybę wchodzi dużo ciepła, tworząc strefę „buforową” między zewnętrzem a dużym oknem tarasowym. W duże mrozy jest tu nawet 20-25 stopni, jeśli mocno świeci słońce. W najzimniejsze noce, gdy ogród nie dogrzewa się słońcem i drzwi do domu są zamknięte, temperatura spada do 12 stopni. Na szczęście spadek jest krótkotrwały i nie przeszkadza roślinom. 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
93%
7%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Ogród to nie tylko rośliny- to oczywiscie podstawa , treść - ale jednak brak mi tu oprawy - jak obraz bez ram brak tu spojrzenia kogos kto tę piekną skądinąd bujną roslinnosc potrawi włożyc w ramy architektoniczne- murki, odgrodzenia inne elementy ktorych tu ewidentnie brak. Nie zgodzę się z tym że ogrod naturalny- sadzenie i ciągłe dosadzanie roslin bez przemyslanego przestrzennie pomysłu jest super. Tu mi brakuje tej oprawy własnie. Dla wyjasnienia nie jestem projektantem a zwykłym oglądaczem:) Pozdrawiam wszystkich miłosnikow zieleni
2020.11.27
~ Kropa
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Moze i styl ogrodu niewymuszony i naturalny ale niestety przez to wyglada niedbale- takie ogrody są juz niemodne i po prostu nie atrakcyjne. Nie kwestionuje że ktoś może lubic takie klimaty ale zdecydowanie ja wybieram ogrody usystematyzowane i zaprojektowane.
2020.11.27
~ Lalamido
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Myślę, że panu Grześkowi chodziło o czerwono wybarwiony klon palmowy odmiany Artropurpurea , który jesienią przebarwia się na żywo czerwony kolor.
2020.11.27
~ MoniaB
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Ten drugi jest w sezonie jasnozielony i jest to odmiana Dissectum. Ale wyższa to właśnie Dissectum Nigrum; pani Kasia powiedziała, że Dissectum marznie do poziomu śniegu:)
2020.11.27
~ redakcja
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Nie. ‘Dissectum Nigrum’ zostało przedstawione z nazwy- wspaniały okaz. Chodzi mi o ten drugi też wyróżniający się wybarwieniem w ogrodzie.
2020.11.27
~ Grzesiek
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Czy chodzi o klon palmowy ‘Dissectum Nigrum’ (Acer palmatum) ?
2020.11.27
~ redakcja
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Piękny ogród, przede wszystkim naturalny i to jest jego największa zaleta. Jak nazywa się drugi klon palowy (ten wyższy) którego nazwa nie została podana?
2020.11.27
~ Grzesiek
Re: Ogród na każdą porę roku (odc. 618)
Piękny, niewymuszony styl ogrodu, bez nowoczesnych nawierzchni, lamp, architektury ogrodowej etc. Tu królują rośliny o których w innych ogrodach słabsi projektanci (amatorzy) przypominają sobie w ostatniej chwili i sadzą co popadnie, żeby tylko wypełnić rabaty. Atutem w tym ogrodzie są same kompozycje, godne naśladowania. Jednak co tu dużo gadać - ogrodnik z wykształcenia umie dogodzić roślinom, żeby wyglądały jak ten obłędny klon palmowy czy magnolie. Niektórzy dochodzą do tego metodą prób i błędów latami............ a niektórzy nigdy nie zrozumieją potrzeb roślin.
2020.11.27
~ Mirka S.

Poprzedni odcinek

Ogród na hałdzie węgla (odc. 617)

Ogród na hałdzie węgla (odc. 617)

W graniczącym z terenami kopalni kompleksie ROD, pan Gabriel spędza cały ogrodniczy sezon. Wychodzi jednak poza obszar niewielkiej działki i swoją niespożytą...

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg