Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Tarasowy ogród pod lasem (odc. 712 /HGTV odc. 13 seria 2019)

dodano: 26.05.2019

Odwiedzamy duży, przytulony do lasu ogród. Tutaj dom położony jest na szczycie wzniesienia, a ogród tarasami schodzi w dół działki. Część jest więc bardziej formalna, a część ma charakter parkowy – jej ozdobą są ogromne dęby. W ogrodzie nie brakuje urokliwych zakątków wypełnionych pachnącymi roślinami.

Na obrzeżach Poznania znajduje się duży kompleks lasów. Sąsiaduje z nim willowa dzielnica z pięknymi rozległymi ogrodami. Dzisiaj gościmy właśnie w takim miejscu, ze wspaniałymi widokami i niezwykłym mikroklimatem. Właścicielami ogrodu są państwo Aneta i Andrzej Braszakowie, których po raz pierwszy odwiedzamy pod koniec lata. Podczas wspólnego spaceru wędrujemy ścieżką biegnącą przez staw i duże przestrzenie trawnika. Ogród ma wiele niezwykłych zakamarków, jak zaułek różany czy ogród zapachów.

Gdy państwo Braszakowie szukali miejsca na dom, tu najbardziej urzekł ich las. Wzdłuż lasu płynie mały strumyk, tworząc sprzyjające siedlisko dla rosnących nad nim olch. Właściciele oddali ten teren w ręce swoich przyjaciół, a jednocześnie fachowców zajmujących się projektowaniem i zakładaniem ogrodów. Przy tworzeniu projektu bardzo ważny był krajobraz – gospodarze nie chcieli się zamykać na otoczenie.

Autorką projektu ogrodu jest pani Lidia Tokarska. Wspólnie z mężem prowadzi firmę projektującą zieleń. Pan Wiesław zajmuje się realizacją i technologią robót.

A jak rozplanowano działkę? Dom położony jest w najwyższym punkcie działki. Dlatego na skarpie zaprojektowano niewysokie, ziemne tarasy, które przypominają bardzo długie stopnie. Podkreślają je linie krawężników, tworzących czoło każdego z tarasów. Wykonano je z kostki granitowej – podobnie jak wszystkie ścieżki w ogrodzie.

Dom oraz budynek gospodarczy z garażem położone są w północnej części posesji. Prowadzi do nich szeroki podjazd, na którym rosną dwie potężne czereśnie. Przy zabudowaniach znajdują się koliste rabaty; jedna z nich stanowi element ogrodu zapachów. Obok domu zbudowano duży taras otoczony ogrodem róż. Nieopodal znajduje się jeszcze zakątek wypoczynkowy z kamienną ścianą wodną. Ku południowi teren się poszerza i tu, w swobodnej części ogrodu, urządzono staw, do którego przylega placyk ze strumykiem. Ta dalsza część ogrodu, z grupami drzew i krzewów, ma charakter krajobrazowy.
 
Obie części przedzielone są w pewien sposób oryginalnymi żywopłotami cisowymi: nie są one długie, a podzielone na krótkie fragmenty. Te bryły są granicą części ogrodów, ale też zapraszają do spaceru. Podobny efekt można uzyskać z innego gatunku, np. buków lub grabów – ale są one jaśniejsze, więc efekt byłby delikatniejszy.
 
Cisy oddzielające parkową część ogrodu służą jednocześnie za parawan, który zasłania dom i otaczający go ogród przed wzrokiem osób chodzących publiczną ścieżką pod lasem. Krótkie żywopłoty zapewniają intymność w zaułku różanym – wyłożonym kostką małym wnętrzu ogrodowym, położonym poniżej tarasu. Róże posadzono tu w wielkich kamiennych donicach, które nagrzewając się od słońca, zapewniają krzewom ciepłe stanowisko.
 
Właściwie wszystkie róże są tu pachnące. Tu można się ukryć i posiedzieć z książką…. A dalej można przejść po stopniach na taras. Stąd rozciąga się piękny widok na ogród. Do tarasu przylega rozległa rabata. Rosnące tu fontanny traw to kępy piórkówki, inaczej zwanej rozplenicą (Pennisetum alopecuroides), dzięki której rabata pod koniec lata oraz jesienią i zimą wygląda efektownie. Trawa ta tworzy półkuliste kępy złożone z przewieszających się wąskich liści. W sierpniu możemy podziwiać jej efektowne kwiatostany. Mają one formę kłosa i przypominają szczoteczki do mycia butelek. W dobrych warunkach i w zależności od odmiany mogą osiągać nawet 20 cm długości.
 
Następnym etapem naszego spaceru jest przedogródek, gdzie rosną dwie ogromne czereśnie. Państwo Braszakowie już je tu zastali, gdy kupowali działkę. To pozostałość po dawnym sadzie. Potem pani Aneta prowadzi nas do kolejnego ciekawego założenia. To przestrzeń położona od północnej strony domu z dwiema kolistymi rabatami. Oddzielona jest od reszty ogrodu zieloną przesłoną ze strzyżonych grabów. Tu kryje się zakątek zapachów, a miejsce to – z daleka od wody – może w przyszłości zmienić się w plac zabaw dla przyszłych wnuków gospodarzy. Rosną tu jaśminowce, lilaki, lipy, płomyki… a sezon kończy świecznica, czyli pluskwica groniasta (Cimicifuga racemosa).
 
W ogrodzie spotykamy pana Wiesława Tokarskiego z pracownikiem. Na drugiej kolistej rabacie pojawił się problem ze stagnowaniem wody. Mało przepuszczalne podłoże powoduje zamieranie niektórych roślin. Wszystko przez przewarstwienia margla. Margiel to zbita skała osadowa, która może występować pod ziemią w niewielkich skupiskach i przyczyniać się do powstawania zastoisk wody. Dlatego konieczne jest wykonanie studni drenażowej do warstwy odbierającej wodę. Przygotowany dołek zostaje wyłożony włókniną i wypełniony grubym, kopalnianym piaskiem. Będzie on zbierał nadmiar wody z rabaty i odprowadzał ją do położonych niżej warstw.
 
Spacerując dalej, natrafiamy na ciekawą kamienną ścianę. Woda spływa tu przy murze, natrafia na niewielkie półki, na których się rozpryskuje, i wpada do zbiornika. Kompozycję spina kamienny placyk, od góry zamyka pergola, a od frontu dopełniają dwa drzewa – kuliste katalpy.

W części swobodnej ogrodu docieramy do oczka wodnego. Jest do niego łagodne zejście żwirową plażą i płycizna dla rybek i ptaków. Do wody wpływa strumyk o nowoczesnej formie – jego koryto wygląda niczym pęknięcie w nawierzchni. Strumyk zdobi, ale też pomaga nawilżać teren, na którym się znajduje, bo płynie przez rozgrzane słońcem kamienie, parując.
 
Obok uwagę zwraca dwupoziomowy murek – na jego niższym poziomie znajduje się koryto którym płynie woda, a jego dno ma fakturę tarki. Dzięki temu słychać szum wody i nieco więcej jej paruje. Budulcem wszystkich elementów jest granit w różnych formach – od płaskich płyt, nadających się na placyki, przez nieforemne dekoracyjne bryły, po regularne bloki. Materiał ten wykorzystano w całym ogrodzie, co optycznie scala kompozycję.
 
Ciekawie prezentuje się sąsiedztwo drugiego strumyka. Ma on klasyczną formę ze swobodnie ułożonymi kamieniami. Takie rozwiązanie jest koniecznością, gdyż płynie tędy duża ilość wody, która przechodzi przez stację filtrów. Wąskie, ozdobne koryto w nawierzchni nie byłoby w stanie jej pomieścić. Oba strumyki zbudowane są podobnie, choć klasyczny strumyk był łatwiejszy do wykonania.
 
A jak wygląda przekrój strumienia? Na gruncie rodzimym wysypano ok. 5 cm warstwę żwiru, który stabilizuje ruchy ziemi, na to ułożono włókninę, chroniącą folię przed kamieniami, folię EPDM, potem włóknina i na tym – wymurowano kamienie granitowe.
W dalszą drogę udajemy się w towarzystwie projektantki Lidii Tokarskiej. W miarę oddalania się od domu zanikają kamienne ściany i murki. Wkraczamy w przestrzeń wyglądającą jak naturalny krajobraz. Nad rozległą łąką górują dęby szypułkowe (Quercus robur). Gatunek ten swoją nazwę zawdzięcza żołędziom zawieszonym na długich szypułkach. Te majestatyczne drzewa są charakterystyczne dla polskiego krajobrazu. Wyróżniają się długowiecznością, bo dożywają nawet tysiąca lat.
 
Dęby są osnową tej części ogrodu i stanowią jej duży walor. Projektantce dęby skojarzyły się z Izabelą Czartoryską, która była propagatorką ogrodów krajobrazowych. Stąd w ogrodzie obecność klombów. Klomby to charakterystyczny element ogrodów XIX wieku, a ich propagatorką w Polsce była księżna Izabela Czartoryska, wielka miłośniczka natury i sztuki kształtowania krajobrazu. Klomb można skomponować z dowolnych gatunków, dbając, by najwyższe znajdowały się w jego środku, a niższe – bliżej brzegów. Całość nasadzeń powinna mieć zarys stożka. Tu projektantka zdecydowała się na świerki serbskie… hortensje bukietowe… czy kwitnące na różowo ostrogowce czerwone (Centranthus ruber) – wdzięczne byliny, które dobrze znoszą suche stanowiska i długo kwitną.

Do ogrodu państwa Braszaków wracamy wiosną, gdy drzewa skąpane są już w młodziutkiej, soczystej zieleni. Słońce grzeje coraz mocniej, zachęcając do wypoczynku na trawie, czy do spaceru. Z daleka wzrok przyciągają pierwsze kwitnące rododendrony i azalie w mocnych kolorach. Zapachem kuszą piwonie drzewiaste. Uwagę przykuwa też krzew złotlinu japońskiego ‘Pleniflora’ (Kerria japonica) – w sezonie niepozorny i zwyczajnie zielony, wiosną zdobi ogród intensywnie żółtymi pomponami licznych kwiatów. Piękny jest też głóg pośredni ‘Paul’s Scarlet’ (Crataegus x media) o ciekawej strukturze i charakterystycznych różowych kwiatach.

W ogrodzie sporo się dzieje, bo zjawia się ekipa ogrodników, która pod okiem projektantów pomaga gospodarzom przygotować ogród do nowego sezonu. To największa praca, ale zajmuje ekipie kilka dobrych dni. Trzeba przyciąć rośliny, uporządkować teren, odchwaszczać… Bywa, że ogrodnicy pomagają w realizacji nietypowych zadań, na przykład organizacji ogrodowego przyjęcia dla gości i ich dzieci. Tym razem do współpracy zaproszono animatorkę Agnieszkę Vaškys, która szykuje plenerową wystawę obrazów. Obrazy są tak przygotowane, że nie szkodzą im warunki pogodowe. A dla dzieci pani Agnieszka przewidziała ogrodowy teatrzyk.
 
Projektantka Lidia Tokarska wpadła też na pomysł, żeby na ogrodowe imprezy dla dzieci przywozić mobilny basen. Ustawia się go na tymczasowej styropianowej podłodze, a po złożeniu dodaje się do wody środki chemiczne, które zapewnią jej czystość i odpowiedni odczyn.
 
Chociaż aura sprzyja zabawom w ogrodzie, to niestety nie jest wystarczająco ciepło, by lodowata woda w basenie szybko się nagrzała. Na szczęście i na to można znaleźć sposób. Otóż ogrodnicy zaprosili do ogrodu Piotra Wojciechowskiego – konstruktora niezwykłego urządzenia – pieca gazowego do ogrzewania basenu. W ciągu kilku godzin potrafi on podgrzać wodę w naprawdę sporym basenie. Piec spala propan. W środku znajduje się palnik, który wytwarza spaliny o temperaturze ok. 1100 stopni. Przechodzą one przez szereg rurek, którymi płynie woda. Poprzez wymianę ciepła, woda się nagrzewa.
 
Ogrzewanie basenów przenośnych stanowi problem. Większość urządzeń grzejących wodę przeznaczonych jest do zbiorników stacjonarnych. Inne rozwiązania – na przykład ogrzewanie elektryczne – są bardzo kosztowne. Natomiast w tym prototypowym rozwiązaniu, by ogrzać duży basen, wystarczy butla z gazem. Po osiągnięciu przez wodę odpowiedniej temperatury, piec jest wyjmowany ze zbiornika.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
91%
9%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Tarasowy ogród pod lasem (odc. 712 /HGTV odc. 13 seria 2019)
Sztuczność, sztuczność, sztuczność. Strumyk ma formę rynsztoka, a ogród - wykwit sztuki kamieniarskiej - miejscami przypomina cmentarz. Jak można się tu dobrze czuć?
2019.07.15
~ nana
Re: Tarasowy ogród pod lasem (odc. 712 /HGTV odc. 13 seria 2019)
Kompletnie reklamowy odcinek, szkoda, szkoda czasu ,ogród - no cóż zaprojektowany i obsługiwany przez firmę ogrodniczą, wart tyle, aby pokazać go w 2 minuty, cała reszta to reklama, Nie warto było poświęcać czas.
2019.07.15
~ Renata

Poprzedni odcinek

Czarodziejska górka (odc. 711 /HGTV odc. 12 seria 2019)

Czarodziejska górka (odc. 711 /HGTV odc. 12 seria 2019)

Właściciele tego ogrodu mieszkają w Gdyni i są zakochani w iglakach. Oprócz świerków i sosen, posadzili też daglezje, tuje, choiny, metasekwoje. Pod drzewami...

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Sekrety uprawy pomidorów

Sekrety uprawy pomidorów

Pani Agnieszka Tokarczyk jest właścicielką malowniczego cienistego ogrodu bylinowego. Od lat też zbiera doświadczenia związane z uprawą pomidorów i...

więcej »
Ocena
91%
9%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

Maja w ogrodzie rekomenduje imprezy ogrodnicze

W jakim spotkaniu lub wydarzeniu o tematyce ogrodniczej - i pokrewnej - warto wziąć udział w najbliższym czasie?

więcej »
Ocena
90%
10%
Facebook Twitter Blip Digg