Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

U Pani Oli w ogrodzie (odc. 589)

dodano: 07.05.2016

Na Górnym Śląsku, w Goczałkowicach, znajdujemy niezwykle barwny ogród. Gospodyni tego przyjaznego miejsca jest osobą wyjątkowo twórczą. Jej ogród wygląda, jakby był scenografią do bajki, jest tu mnóstwo wspaniałych dekoracji.

Zachętą do odwiedzenia ogrodu jest ładnie urządzony zakątek, który nazwaliśmy gościnnym. Znajduje się pod parasolem koron trzech starych żywotników i widać go już od furtki. Nowa roślina sezonowa – mekardonia, ustawiona na stole, wyraźnie odcina się od ciemniejszego, otaczającego ją tła. Właścicielką ogrodu jest pani Ola Władarz, któa swój ogród urządza razem z mężem, lecz to właśnie ona jest pomysłodawczynią każdego z obecnych tutaj rozwiązań, a większość prac wykonuje sama. 
 
Działka, na której wybudowano dom i założono ogród ma powierzchnię 700 m kw. Układ ogrodu jest przejrzysty i funkcjonalny. Wszystkie ważne elementy łączy ścieżka utwardzona kostką, która zaczyna bieg przy furtce wejściowej i prowadzi do części gospodarczej. Kształty geometryczne przeplatają się z naturalnymi. Obrzeże rabat ma formę fali, konsekwentnie kontynuującej bieg – tym spaja ogród w całość.
 
W pobliżu składziku brukowa ścieżka przecina trawnik dzieląc go na wnętrze z ławką o łukowato wyprofilowanym siedzisku oraz rozległą murawę, na której urządzony jest plac biesiadny utwardzony kostką granitową. Owalne formy znakomicie wpisują się w zakola rabat. Placyk jest dziełem męża Pani Oli i sąsiada, lecz budowano go według wskazówek gospodyni. Aby częściowo zacienić ten teren, po stronie południowej został posadzony wiąz górski ‘Camperdownii’. Ta odmiana charakteryzuje się zwisającymi pędami, lecz w tym przypadku są one prostowane na poziomym stelażu, tak aby w przyszłości utworzyły szeroki baldachim.
 
Warto też zwrócić uwagę na granitowe obrzeża rabat. Towarzyszy im opaska ułatwiająca podjazd kosiarki i wykaszanie trawy do samego brzegu.
 
Ogród zmienia się z porami roku, przy czym za każdym razem wygląda inaczej. Kiedy pojawiliśmy się w nim pod koniec lata, na rabatach kwitły wrzosy. Aranżacje z dyń oraz innych płodów rolnych zapowiadały jesień. Pani Ola przyznaje, że takie dekoracje są dla niej niezwykle ważną częścią ogrodu. Dodają całości ciepła. A stare przedmioty, które wykorzystuje, są przecież warte zachowania.
 
W królestwie Pani Oli próżno jest szukać plastikowych ozdób. Przeważają starocie, które otrzymały „drugie życie“. Sporo dekoracji gospodyni wykonuje sama. Natomiast część ceramicznych kolekcji jest dziełem jej córki. Podziwialiśmy także ręcznie zdobione butelki. Jak się okazuje nie jest to trudne zadanie. Pani Ola maluje ornamenty pisakami do szkła, które są do kupienia w sklepach dla plastyków. Można też wykorzystać zwykły niezmywalny marker.
 
Spodobały nam się też ceramiczne tabliczki z wytłoczonymi motywami roślin. Zapragnęliśmy się nauczyć sztuki ich wytwarzania. Pani Ola kupuje gotową glinę (można ją kupić w sklepach dla ceramików lub przez Internet), wyrabia ją, aby miała konsystencję plastycznego ciasta. Aby nie przyklejała się do podłoża, najlepiej rozścielić pod nią papier do pieczenia. Potem się ją wałkuje i nożem wycina owal, kształt przyszłej tabliczki. Na plackach z surowej gliny układa się bukieciki z roślin – ładnie odciskają się zboża, liście, niewielkie owoce. Potem trzeba je wtłoczyć wałkiem w miękką masę. Odciśnięte rośliny należy odkleić, ale nie musi być to dokładnie – resztki roślinne spalą się podczas wypalania ceramiki. Przed wypalaniem trzeba je dobrze wysuszyć, a potem umieścić w piecu do wypalania gliny. Gotowe można pomalować, by odciśnięty wzór był wyraźniejszy.
 
Kolejnym wyrazistym akcentem są niebieskie ławki; pochodzą ze złomowiska, gospodyni je pięknie odmalowała i odświeża kolor co jakiś czas. Miłym akcentem ogrodu jest obecność wielu miejsc do siedzenia. Ogród często odwiedzają goście, zjeżdża się liczna rodzina, na wakacjach przebywają przyjeżdżają wnuki. Zauważyliśmy ciekawy pomysł: dospawano szerokie podstawki do nóżek fotela, aby te nie zagłębiały się w trawie.
 
Pani Ola nie projektuje swoich dekoracji, intuicyjnie łączy kwiaty w niezwykle naturalne kompozycje. Efekty są niespodzianką. Warto wspomnieć, że ogrodniczka unika ścinania kwiatów rosnących w ogrodzie, za to chętnie uzupełnia je kompozycjami z roślin dzikich.
 
Zakątek przy składziku ma charakter gospodarczy ale urządzony jest starannie i funkcjonalnie. W jego obrębie znajduje się przestrzeń do pracy i wypoczynku, osłonięta od strony południowej przed słońcem parasolowatą koroną brzozy. Głębiej za płotkiem ukryty jest kompostownik. Ma daszek z pergoli, którą porasta winnik.
 
Cały ogród otoczony jest żywopłotem. Tworzy on ciepłe, klimatyczne wnętrze, a i rośliny z tego korzystają – nie ma przeciągów. Częstym cięciem żywopłotów zajmuje się mąż pani Oli.
 
Układ i forma żywotnikowych parawanów jest dowodem na to, że ogrodniczka nie boi się wprowadzania do ogrodu linii prostych. Stosuje przy tym kilka trików, aby nadmiar geometrii nie wydawał sie natarczywy. Przede wszystkim równoważy ją aranżacjami o naturalnym charakterze. Ponadto proste linie przełamuje falami obrzeży. Uwagę zwracają bukszpanowe płotki, wykonane w postaci ciągów pojedynczych elementów, uformowanych w sześciany lub walce. Co ciekawe każda z brył jest inna. Różnią się wielkością, lub tylko lekkim przesunięciem względem osi. Taka delikatna asymetria wprowadza do ogrodu dynamikę. Poza tym bukszpanowe obwódki spełniają też rolę stelaża, podpierającego niektóre kwiaty.
 
Bukszpan jest przycinany dwa razy w roku. Pierwszy raz w połowie maja, a drugi pod koniec lipca – stara się tylko nie wykonywać tej pracy w czasie wysokiej temperatury. Do cięcia używa małych elektrycznych nożyc, którymi łatwo i szybko nadaje roślinom zamierzone formy.
 
Przy wejściu do domu enklawę tworzą sędziwe żywotniki zachodnie i cyprysiki groszkowe. Trzeba było poczekać pół wieku na efekt, jaki tworzą: zamykają widok od strony wejścia na posesję i łączą się z budynkiem w jedną bryłę. Dzięki gęstym koronom tworzą zaciszną i zacienioną przestrzeń, idealną do przebywania w wietrzne oraz upalne dni.
 
Uwagę zwraca też cyprysik groszkowy `Squarrosa`, dzisiaj mało popularna odmiana, bo z wiekiem ogałaca się od wewnątrz, widać też brzydko brązowiejące igły… Za to idealnie nadaje się do tworzenia ogrodowych bonsai. Tak też zrobiła pani Ola – formuje drzewo każdej wiosny. Ważną rolę odgrywa tu bluszcz, który zazielenił fragment pnia.
 
Ogród pani Oli zmienia się jak kameleon. Kiedy pojawiliśmy się w Goczałkowicach wiosną, mieliśmy szczęście – magnolia pośrednia była w pełni kwitnienia. Ten czterdziestoletni okaz byłby o wiele większy gdyby nie wichura, która złamała gruby konar. Dzisiaj z wyrównanego pnia wyrastają nowe pędy. To, że drzewo rośnie na lekkim pagórku nie jest przypadkiem. Pod magnolią są urządzone stanowiska dla irysów, które nie tolerują zalewania wodą korzeni i dlatego powinny rosnąć na wzniesieniu.
 
Wiosną mogliśmy też podziwiać gotowe – pomalowane i wypalone – tabliczki z motywami roślin, które latem wspólnie odciskaliśmy na glinie. Efekt okazał się znakomity, a rośliny prawie jak żywe. Z kolei naturalny odcisk w wapiennej skałce znaleźliśmy na jednym ze skalniaków, które ogrodniczka wkomponowała w ogród. Rosną na nich sztandarowe gatunki z tak zwanej piątki skalnej. Na fioletowo kwitnie żagwin ogrodowy, a na biało gęsiówka kaukaska. Niedługo rozwinie się w pełni ubiorek wieczniezielony. Na przykładzie skalniaków możemy podziwiać kunszt projektowania i aranżowania ogrodu. Tak na przykład z zakątka biesiadnego rozpościera się efektowny widok w kierunku skalniaka przy furtce - praktycznie przez całą szerokość ogrodu. Na osi widokowej, o tej porze roku mamy trzy ozdobne plany - skalniak, kwitnącą magnolię i drabinę z dekoracjami. W ogrodzie zauważamy też powtarzalność kolorów. Na przykład malowane na niebiesko przedmioty występują w wielu miejscach. Również żółte forsycje rozproszone są równomiernie po ogrodzie, dzięki czemu przestrzeń wydaje się bardziej spójna.
 
Uwagę zwracają też krzewy prowadzone na pniu. Większość z nich jest formowana przez właścicielkę. Na krzewy o naturalnym pokroju nie ma na rabatach miejsca, ponieważ w sezonie wypełniają się innymi roślinami. Poza tym pani Ola lubi ustawiać pod koronami na pniu rozmaite aranżacje w pojemnikach.
 
W przejściu pomiędzy wejściem do domu, a kącikiem gościnnym, przyjemnie pachnie skimia japońska, krzew o zimozielonych liściach. Rośnie w tym miejscu od pięciu lat bez jakiegokolwiek zabezpieczania na zimę. W tym roku zakwitła w połowie kwietnia. Sprzyja jej zaciszne i cieniste stanowisko. Podłoże ma lekko kwaśne, próchniczne, przepuszczalne dla wody, ale utrzymujące wilgoć. Zapach skimii miesza się z zapachem innych roślin. Po przeciwnej stronie ścieżki, w cieniu, pod cyprysikiem, znajdujemy groszek wiosenny, bylinę znaną z dzikich stanowisk w lasach liściastych. Rozmnaża się samoistnie przez wystrzeliwanie nasion z pękających strąków.
 
Gdy zrobiło się ciepło, właścicielka ogrodu zadbała, aby pojemniki nie stały puste. W połowie marca posadziła w donicach bratki, ale już planuje kolejną zmianę. Dlatego postanowiliśmy pojechać do Pszczyny na wspólne zakupy. Z nowej dostawy roślin wybrałyśmy surfinie w odmianach wielko- i drobnokwiatowej, a także plektrantusy i fioletowe osteospermum.
 
Po zakupach wykorzystałyśmy resztę dnia na obsadzanie donic kwiatami, gospodyni znalazła jeszcze trochę czasu na porządki na skalniaku. Z części wyrwanych roślin zrobi sadzonki, które po włożeniu do doniczki podlewa deszczówką. Miękka woda służy do nawadniania wszystkich kwiatów w donicach, jest też idealna do mycia rąk. Metoda zbierania jej jest bardzo prosta. Z wyprofilowanej w blaszanym pokryciu dachu rynny, deszczówka spływa łańcuchem wprost do wiadra.
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: U Pani Oli w ogrodzie (odc. 589)
Piękny ogród. Z fantazją. Pani Ola to wspaniała, mądra kobieta. Gratuluję.
2022.01.18
~ karola
Re: U Pani Oli w ogrodzie (odc. 589)
Ogród ładny, zadbany, klimatyczny. Wszystkiego nie da rady zrobić gdyby tam Pani \"siedziała\" cały dzień. W jednym miejscu Pani robi a w innym chwast rośnie. Znam ten ból choć przy mniejszym ogrodzie. Gratuluję ogrodu
2022.01.18
~ asia
Re: U Pani Oli w ogrodzie (odc. 589)
pięknie,niestety,mój ogród ma 4100m ...naprawdę tu robię a za...mi rośnie ..trawa...
2022.01.18
~ cóż
Re: U Pani Oli w ogrodzie (odc. 589)
Pani Olu - znam ten ogród z dawnych lat, ale co teraz Pani zrobiła to jest MISTRZOSTWO ŚWIATA. PS: moja Mama by chyba zazdrościła :) choć pewnie jak widzi to z góry, to się cieszy :-)
2022.01.18
~ Adam Jaskuła

Poprzedni odcinek

\'Babopielka\' i jej hortensje (odc. 588)

'Babopielka' i jej hortensje (odc. 588)

W tym odcinku odwiedzamy królestwo hortensji. Ten ogród widać z daleka, bo działka stanowi prawdziwą oazę wysokiej zieleni, położoną wśród pól. W ogrodzie...

więcej »
Ocena
97%
3%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg