Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Zielona oaza - ogród u stóp klasztoru (odc. 591)

dodano: 21.05.2016

W ogrodzie w Kalwarii Zebrzydowskiej znaleźliśmy kipiący bogactwem kolorów i faktur ogród pani Aliny. Jego znakiem rozpoznawczym są duże wyspy rabat na trawniku.

Pani Alina Kumorowska i jej mąż Szymon, mieszkają w Kalwarii Zebrzydowskiej, opodal znanego Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego ojców Bernardynów. Ogród swój urządzają od 13 lat i choć zaczynali od pustego placu, teraz całość zachwyca bujną zielenią. Działka położona jest na niewielkim stoku, a pani Alina nie bała się poświęcić trawnika, by na nim tworzyć kolejne wyspy. Rabaty kipią od bogactwa kolorów i faktur, aż chce się tu spacerować – a terenu jest niemało, bo powierzchnia działki to prawie 3 tys m2. Na początek naszej wizyty przysiedliśmy na chwilę z gospodarzami na słonecznym placyku, otoczonym kratkami, po których wspinały się piękne powojniki, jak na przykład różowy odmiany ‘Kakio’. Słoneczny placyk jest miłym miejscem, ale w upały trudno na nim wytrzymać ze względu na brak cienia. I urządzanie ogrodu zostało częściowo podporządkowane właśnie poszukiwaniu cienia.
 
A jak wygląda cały teren? Działka ma kształt litery „L”, dom znajduje się bliżej ulicy, a wolnostojący garaż w głębi. Prowadzi do niego krótka wewnętrzna droga, a przy niej znalazło się miejsce na spory przedogródek. Ogród właściwy zaczyna się za domem. Obok niego znajduje się słoneczny placyk, na którym powstanie altana. Za garażem ustawiona jest duża woliera, a za nią zaplanowano warzywnik. Rabaty rozciągają się zarówno wokół granic działki, jak i wyspowo na trawniku. Na środku usytuowano skalniak z oczkiem wodnym. Na końcu ogrodu jest jeszcze cienisty placyk oraz grupy wysokich drzew. Te drzewa to sprytny zabieg pani Aliny: wysokie brzozy i sosny optycznie łączą ogród ze znajdującym się za płotem lasem. Nie widać granicy działki i las staje się częścią ogrodu.
 
Gdy odwiedziliśmy ogród w czerwcu, soczysta zieleń podkreślała mocne barwy. Spodobała nam się już pierwsza kompozycja, przylegająca do tarasu. Tworzą ją cyprysiki, płożące jałowce, złociste tuje kuliste; z nimi kontrastuje amarantowa azalia japońska. Wrażenie robi tu sosna drobnokwiatowa, której igły, zebrane w pęczkach po pięć, mają niebieskawe zabarwienie. To niewielkie, gęste drzewko jest bardzo malownicze i całkowicie mrozoodporne. Co ważne, nie choruje na rdzę wejmutkowo-porzeczkową.
 
Pani Alinie nie było szkoda miejsca na trawniku na wielogatunkowe rabaty. Początki były jednak inne – zaplanowała tylko jedną rabatę. Jednak spodobał jej się podział przestrzeni i inspirując się angielskim ogrodem Beth Chatto, stworzyła kolejne rabaty wyspowe.
 
Ta pierwsza rabata, o której wspomniała gospodyni, to przede wszystkim łan fioletowej kocimiętki oraz bodziszki. Za nimi kołyszą się czosnki, firletka kwiecista,a dalej – pięknie dopasowane do fioletowej tonacji – maki. Warto zauważyć, że gospodyni projektuje swoje rabaty tak, by każda miała wysoki akcent: w jednym miejscu jest nim szczepiony na pniu klon kulisty, gdzie indziej – robinia.
 
Idąc w dół ogrodu, doszłyśmy do bardziej cienistego zakątka. Tu rosną inne rośliny – są brzozy i sosny, wyższe tuje i świerki. Ciemną zieleń rozjaśnia tojeść kropkowana, fioletowa i złota pęcherznica, jest też ciekawa roślina: modrak kaukaski.
 
Tu powstało małe bagienko – gospodarze zdecydowali się na nie po pewnej ulewie, gdy woda sunęła trawnikiem i mogła nawet podmyć ogrodzenie. Pan Szymon chciał nawet zrobić meliorację w ogrodzie, ale pani Alina wpadła na pomysł wykopania dziury, w której zbierał się nadmiar wody. Po kilku latach teren nieco się osuszył, a w wilgotnym miejscu doskonale rosną takie gatunki jak hosty czy irysy syberyjskie. Dobrze się tu czują tawułka Arendsa oraz rodgersja stopowcolistna – to długowieczna bylina o wyjątkowo dużych liściach i drobnych białych kwiatkach. Jest dość łatwa w uprawie – wystarczy zapewnić jej wilgotne podłoże.
 
Cały ogród położony jest na ciężkiej gliniastej ziemi, co nie służy trawnikowi. Widać to zwłaszcza po ulewach, wtedy trawnik żółknie. To pozostałość po czasach, gdy pani Alina dopiero zaczynała swoją przygodę z ogrodnictwem. Wtedy wysiała trawę wprost na tę gliniastą glebę, wcale jej nie przygotowując i teraz ma stałe kłopoty z murawą.
 
A jakie były początki ogrodu? Pani Alina nie planowała nic specjalnego, chciała mieć tuje i trawę. Ale skuszona kwiatami rosnącymi u sąsiadek, sama wysiała aksamitki i … spodobało jej się to. Z czasem tak wciągnęła się w ogrodnictwo, że zajęła się pielęgnacją ogrodów zawodowo. A we własnym ogrodzie zaczęła tworzyć ciekawe kolekcje roślinne.
 
Na środku trawnika uwagę zwraca duża rabata ze skalniakiem. Dzieli on ogród i pełni funkcję przysłony – choć jest daleko od tarasu, to osłania go przed wzrokiem sąsiadów. Skalniak powstał na niewielkim pagórku, a na jego szczycie posadzono zwisłą, dość nisko zaszczepioną odmianę wiązu. Otulają go iglaki, którym towarzyszą hosty, trawy, azalie i tawuły. Jest też niziutka, kulista odmiana świerka srebrnego. Przepięknym akcentem kolorystycznym jest klon palmowy o purpurowych liściach. Tył skalniaka zachwyca doborem barw: obok ciemnej zieleni traw i dekoracyjnie powcinanych liści akantu, odcina się złotolistna odmian krzewuszki o mocno różowych kwiatach.
 
Pan Szymon nie angażuje się w ogród tak samo, jak pani Alina – to jej królestwo. Ale oczywiście pomaga żonie w cięższych pracach. Ma też zupełnie inną pasję. W dużej wolierze, dobudowanej do garażu, hoduje gołębie. Nawóz produkowany przez gołębie doskonale służy ogrodowi – w kompostowniku mieszany jest z trawą i po dwóch sezonach nadaje się do użycia.
 
W przedogródku, przy bocznej ścianie domu cieszą oczy żółto-zielone zestawienia roślinne, a od frontu znajduje się egzotycznie wyglądająca rabata jukką i dorodną opuncją. Miała ona odstraszyć leżakujące w tym miejscu koty z sąsiedztwa. Przy okazji opuncja wypełniła trudne miejsce, gdzie nic nie chciało rosnąć, bo jest tu za sucho i za gorąco. A uprawiając opuncję trzeba wiedzieć, że jesienią i zimą nie może ona moknąć, bo zgnije. Potrzebuje więc osłony: tu od deszczu zasłania ją balkon. Opuncja rozrasta się bardziej, niż potrzeba i pani Alina co roku mocno ją redukuje, by nie zarosła dywanu z floksów.
 
Potem pani Alina zdradziła nam przepis na tajemniczą miksturę, którą podlewa powojniki, które nie mają łatwo w tej ciężkiej glebie. Roztwór 8 pastylek nadmanganianu potasu i główki zmiażdżonego czosnku wymieszanych w 8 litrach wody, wzmacnia i pomaga ochronić rośliny przed chorobą – uwiądem pędów. Pani Alina podlewa rośliny wczesną wiosną, a potem interwencyjnie, gdy widzi, że dziej się z nimi coś niedobrego.
 
Sprzed domu wróciliśmy do głównej części założenia. Tym razem przyjrzeliśmy się ramom ogrodu – to tuje, które posadzono na samym początku. Z czasem zaczęły stanowić tło dla nowych roślin, a miękko układające się rabaty łagodzą ich sztywny charakter. Spełniły one też ważną funkcję – osłaniają ogród od wiatru. Gdy powstał żywopłot, wreszcie zaczęły tu rosnąć rododendrony, przestała przemarzać kalina.
 
Aby żywotnikowe szpalery utrzymać w doskonałej kondycji, pani Alina bardzo pilnuje ich nawożenia. W tym celu stosuje nawóz wieloskładnikowy z mikroelementami, przeznaczony do iglaków.
 
Teraz, gdy ogród jest dojrzały, przyszła pora na ważną decyzję: budowę altany. Ponieważ pani Alina chciała, by konstrukcja stała blisko domu, zdecydowała się ustawić ją na słonecznym placyku. O wykonanie budowli poprosiła stolarza, pana Jana Kiełbusa. Fachowiec zaczął od wykonania rysunków i szablonu całości. Co ciekawe, altana powstała w warsztacie, a potem ją rozłożono, przewieziono i zmontowano już na miejscu. Pan Jan ma kilka wskazówek: po pierwsze poleca do wykorzystania jodłę, która jest bardzo mocna. Podkreśla też, że samo drewno musi być dobrze wysuszone, bo inaczej źle się z nim pracuje. Po zmontowaniu altany trzeba ją jeszcze zabezpieczyć, na przykład bejcą lub lakierem. Powinna stać długie lata.
 
Obok altany rośnie fantastyczna pnąca róża ‘Flammentanz’ o karminowopurpurowych kwiatach. I choć kwitnie tylko raz w sezonie, to długo, a jej kwiaty są liczne. Odmiana ta dobrze znosi nasze zimy i jest bardzo odporna na choroby. Na końcu ogrodu, w cieniu brzóz, znalazł swoje miejsce mały okrągły placyk o żwirowej nawierzchni. Tu stoją dwie ławki i dopóki pan Jan nie dokończył altany, było to jedno z nielicznych miejsc, w których można było znaleźć nieco cienia. To kolejne intymne miejsce do siedzenia, a dzięki dzielącym przestrzeń rabatom, nie widać stąd nawet domu. Na położonej obok wyniesionej rabacie rosną żurawki, a podtrzymuje ją murek wykonany z pozornie luźno ułożonych kamieni. Stąd jest już niedaleko do warzywnika.
 
Warzywnik jest bardzo ładny, otoczony wiklinowym płotkiem i chociaż jeszcze nie wszystko udaje się doskonale, to pani Alina cieszy się niezmiernie, że może z niego korzystać. W warzywniku rosną marchew, pietruszka, rzodkiewka, szczypiorek, buraki, ogórki, cukinia oraz spore poletko truskawek.
 
A warzywnik to nie jedyne miejsce, gdzie rosną rośliny użytkowe. Pani Alina lubi zioła i dla wygody sadzi je w ozdobnych pojemnikach i ustawia na tarasie. Dzięki temu są pod ręką, gdy chce je wykorzystać w kuchni. Gdy ma nowo kupione rośliny, przesadza je od razu do większych pojemników, wyłożonych na dnie grubym żwirem i na wszelki wypadek opryskuje, bo obawia się, że ze sklepu mogłaby przynieść do ogrodu jakieś szkodniki.
 
Warzywnik musi był praktyczny, ale może być też ładny. Tutaj tłem dla truskawek jest estetyczna ściółka. Wcześniej była tu włóknina, ale pod nią nornice robiły korytarza. Trociny lekko zakwaszały, więc w końcu pani Alina zdecydowała się na słomę.
 
Gospodyni bardzo lubi dekoracje ogrodowe. Na żwirowym placyku dojrzeliśmy zabawny stojak zrobiony z grabi. Na nim wiszą pomysłowe ogrodowe lampiony - wystarczy umieścić w nich małe świeczki. Jednak pani Alina nie ma dość ozdób, brakowało jej też oświetlenia do ogrodu, więc wybrałyśmy się na małe zakupy. Ponieważ nie chciała prowadzić instalacji elektrycznej w ogrodzie, lampy musiały działać bez tradycyjnego zasilania. Wybrała lampy solarne imitujące kamienie.
 
W ogrodzie czekały kolejna praca: powiększenie rabaty. Pani Alina powiem nie umie się powstrzymać i ciągle coś nowego kupuje. Aby zrobić miejsce dla tych wszystkich roślin, pani Alina musiała wytyczyć nowy przebieg istniejącej już rabaty, bo wszystko tu rośnie bardzo blisko siebie, a za parę lat krzewy osiągną spore rozmiary. Pani Alina pracę rozkłada na etapy: latem, szykuje rabatę i podłoże, a rośliny przesadza dopiero jesienią. Do oznaczenia sobie na trawniku planowanego kształtu rabaty, wykorzystała wąż ogrodowy i nożem do darni wycięła w murawie nowy kształt. Ułatwiła sobie pracę i nie usuwała trawy, przykryła go kartonem: rozkładająca się celuloza zapobiega rozrastaniu się trawy. Karton nie będzie przeszkadzał, bo rabata będzie wyniesiona, jak wszystkie w tym ogrodzie. To ze względu na ciężką glebę.
 
Pani Alina ma już ukopaną ziemię gliniastą z własnego ogrodu. Gdy coś wykopuje, ziemię przenosi w okolice kompostu i czeka ona, aż będzie potrzebna. Gospodyni rozrzuca ją potem warstwami, mieszając z kompostem i piaskiem. Ponieważ wykorzystuje dość świeży kompost, musi jeszcze poczekać, aż będzie zdatny dla roślin i ich nie spali. Aby mieć pewność, że podłoże jest gotowe, sadzi sobie dziwaczka: swoją roślinę kontrolną. Jeśli dziwaczek się przyjmie – ziemia jest gotowa, jeśli nie – trzeba poczekać z sadzeniem właściwych roślin jeszcze kilka tygodni lub miesięcy.
 
Przyjrzeliśmy się jeszcze położonej obok rabacie bocznej, przylegającej do złocistych tuj. Pomiędzy nimi pyszni się złotokap o niezwykle efektownych, długich kwiatach, które potrafią osiągnąć nawet 20 cm długości. Warto wiedzieć, że cała roślina jest trująca, trzeba więc uważać sadząc ją w ogrodach, gdzie bywają dzieci.
 
Do ogrodu pani Aliny wróciliśmy wiosną i od razu chcieliśmy sprawdzić, czy kompost na nowej rabacie rzeczywiście był już gotowy do wykorzystania. Zatrzymaliśmy się tylko na chwilę w przedogródku, gdzie zachwyciły nas przepiękne tulipany.
 
A na rabacie okazało się, że karton już się rozłożył, dziwaczek ładnie rósł, więc można było porozsadzać gęsto rosnące rośliny – nowe miejsce zyskał m.in. purpurowo listny buk.
 
Pani Alina postanowiła dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej na temat pielęgnacji winorośli, którą chciałaby wprowadzić do swojego ogrodu. Wybrała się więc z krótką wizytą do swojej znajomej. Panią Martę Brózdę, zastaliśmy przy pracy. Pani Marta powiedziała jej, ze winorośl nie jest bardzo skomplikowana w uprawie, trzeba tylko koniecznie pamiętać o jej wczesnowiosennym cięciu. Można ją też opryskać prewencyjnie na szarą pleść. Główne opryski na szarą pleśń na winorośli przeprowadza się w fazie kwitnienia, ale do zakażenia często dochodzi też wcześniej, gdy młode pędy bardzo intensywnie rosną. Do infekcji może dojść, jeśli są przez dłuższy czas wilgotne lub zostały uszkodzone na przykład przez silny wiatr czy ulewę. Dlatego warto zastosować profilaktyczny oprysk jeszcze przed kwitnieniem.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
94%
6%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Zielona oaza - ogród u stóp klasztoru (odc. 591)
Super, gratuluję pięknego ogrodu.
2022.01.18
~ Kasia
Re: Zielona oaza - ogród u stóp klasztoru (odc. 591)
Gratuluję wspaniałego występu w telewizji. Ogród widzę codziennie; podziwiam zapał do pracy i kolekcję roślin.
2022.01.18
~ Sąsiadka zza płotu
Re: Zielona oaza - ogród u stóp klasztoru (odc. 591)
Wspaniały odcinek! Ogród widziałam w realu, jest ogromny, piękny i zdrowy, Alinko gratuluję, wypadłaś wspaniale:)
2022.01.18
~ Miłka

Poprzedni odcinek

Egzotyczna wyspa na Podkarpaciu (odc. 590)

Egzotyczna wyspa na Podkarpaciu (odc. 590)

W tym odcinku zapraszamy na wyprawę na egzotyczną wyspę na... Podkarpaciu. To niezwykły ogród młodego ogrodnika. Teren jest położony na stoku i kryje się tu...

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg