Premiera: HGTV Home&Garden, niedziela o 9:20
Powtórka: patrz "o nas"

Polskie skalniaki i amerykańskie trawniki (odc. 382)

dodano: 06.07.2012

W tym tygodniu odwiedzamy nietuzinkowy ogród, obsadzony przez właściciela rzadkimi okazami roślin naskalnych. Wiele z nich rośnie na przepięknie zbudowanych skalnikach – np. tzw skalnikach szczelinowych. Potem przenosimy się poza granice kraju, do miasteczka Hiricon w Stanach Zjednoczonych, przyglądając się z trawnikom i sposobom ich pielęgnacji.

Na początek przypominamy, gdzie i kiedy można oglądać odcinki programu:
 
Szczegółowe dni i godziny emisji na wszystkich antenach TVN znajdą Państwo w zakładce "O NAS" - wystarczy kliknąć na TEN LINK.
 
Całe odcinki programu są dostępna na stronach:
ODCINEK 382:
 
Potęgą ogrodu nie zawsze są świetnie wykonane kompozycje czy też wspaniała architektura ogrodowa…. Czasami są to po prostu kolekcje roślin. Przekonaliśmy się o tym w pierwszej części programu, podczas zwiedzania niezwykłego ogrodu skalnego, w którym zgromadzono liczne rośliny skalne pochodzące z wielu rejonów świata. Poznaliśmy również niezbędne szczegóły dotyczące pielęgnacji takiego obiektu, przekonując się, jak ważny jest nawet najdrobniejszy element - od podłoża i pogody, aż po same strony świata!
 
Ogród, o którym mowa, znajduje się na obrzeżach Poznania, w dzielnicy Szczepankowo i zajmuje powierzchnię ponad 1000 m2. Na jego terenie znajduje się aż 9 skalniaków zbudowanych z różnego rodzaju kamieni posiadających właściwości dostosowane do wymagań roślin. Jego właściciele, pan Michał Hoppel (www.alpines.pl) oraz jego ojciec Witold, to jedni z najbardziej znanych w Polsce kolekcjonerów roślin skalnych. My postanowiliśmy odwiedzić młodszego z dwójki panów, który znany jest również jako budowniczy nowego rodzaju skalniaków zwanych szczelinowymi.
 
O tym, jak zbudować taki skalniak, można przeczytać w tym artykule: SKALNIAK SZCZELINOWY.
 
Dla pana Michała praca w ogrodzie to nieustające zmiany. Wielokrotnie przebudowuje on różne jego fragmenty w poszukiwaniu najlepszych miejsc dla roślin.
 
Jednym z ciekawych miejsc w ogrodzie jest niecka, która na pierwszy rzut oka wydaje się nieco jednolita, jak się jednak okazało, skrywa w sobie niejedną tajemnicę. Jest to skalniak, który powstał w miejsce starego stawu, zaś utworzony został z 20-tu kamieni o obojętnym lub lekko kwaśnym odczynie. Na każdej jego ścianie rosną rozmaitego typu rośliny. W części południowej rosną gatunki, które lubią podłoże suche jak np. rośliny pochodzące z Turcji oraz z suchych części Ameryki. Na ścianie zachodniej znajdują się gatunki, które lubią ciepło, ale lepiej rośną, gdy nie są w pełnym słońcu. Z kolei na ścianie północnej zasadzono rośliny, które wymagają klimatu chłodnego, nienasłonecznionego - są to najczęściej gatunki pochodzące z rejonów Alp.

Z miejsca, w którym znajduje się skalniak, ruszyliśmy dalej na wędrówkę po ogrodzie, co chwila zatrzymując się przed kolejnymi kolekcjonerskimi rarytasami. Naszym oczom ukazały się najpierw fioletowe goryczki (Gentiana), dalej pochodzące z bardzo suchych terenów Ameryki Erigonum. Obie rośliny nie lubią wody, stąd też, by chronić je przed deszczem, posadzone zostały pod okapem, na podłożu kamienistym, całkowicie pozbawionym ziemi.
 
Właściciel zaprosił nas do najnowszej części ogrodu, gdzie powstał skalniak z łupka szarogłazowego. Ten wydobywany w Polsce kamień ma zabarwienie szare lub oliwkowe, czasem prawie czarne. Powstają z niego piękne i w miarę regularne płyty. To jeden z najczęściej wykorzystywanych przez pana Michała kamieni w ogrodzie.
 
Naszą uwagę przykuły też elementy kwitnące, jak np. pochodzący z suchych terenów Ameryki Północnej Erigonum shockleyi, który, jak większość roślin w ogrodzie, chroniony jest przed nadmiarem wody odpowiednim podłożem, a w tym przypadku także zabudowanym nad nim okapem.
 
Jak się okazało, położenie kamieni ma ogromne znacznie dla porastających wokół roślin. Poszczególne skałki nie tylko zapewniają podłoże, ale również chronią niektóre gatunki przed silnym słońcem. Tak właśnie było w przypadku Townsendia leptotes, która znacznie osłabła po zakwitnięciu i wydaniu nasion.
 
Kilka lat temu, w ogrodzie pana Michała pojawiła zimna szklarnia, która pozwala na dokładną kontrolę warunków dla najbardziej wymagających gatunków. Szklarnia zbudowana została z poliwęglanu, który rozprasza światło znacznie lepiej niż szyba, chroniąc rośliny przed zbyt silnym promieniowaniem słonecznym. W tak zaprojektowanej szklarni bardzo łatwo panuje się nad poziomem wilgoci. Rośliny podlewane są głownie w okresie letnim, podczas którego w szklarni zabudowany pozostaje tylko dach. W okresie jesiennym, a także zimowym w ściany szklarni wmontowuje się pozostałe płyty poliwęglanowe, dzięki czemu stworzony zostaje klimat suchy, który w tych porach roku występuje w naturalnym górskim środowisku rośliny.
 
Na stole, po przeciwnej stronie szklarni, zauważyliśmy dużą bryłę z tufu wulkanicznego, którą przerastała duża, licząca sobie ok. 10-15 lat skalnica. W tufowej podstawie widać było małe siewki, które wykiełkowały w mchu i zaczęły wrastać swoim korzeniem w skałę. Pozwoliła na to porowata struktura tufu, która zapewnia roślinie świetne warunki do rozrostu, jednak łatwo traci wodę przez proces parowania. Z tego powodu, aby zapewnić rośliną potrzebną do życia wilgoć, kamienie te muszą być głęboko umiejscowione w ziemi. W drugiej części szklarni pan Michał zaplanował budowę ściany tufowej, do której zamontowane zostaną pojedyncze kamienie z porastającymi je skalnicami.
 
Wychodząc ze szklarenki nie sposób było nie zauważyć czterech donic ustawionych pod wschodnią ścianą domu. Donice znalazły się pod okapem, dlatego zasadzono w nich rośliny, które potrzebują mniej wilgoci. W jednej z donic znalazła się m.in. przywieziona z Islandii lawa wulkaniczna, która strukturą i wagą przypomina pumeks. Każda z donic to miniaturowy ogród, który przenosi nas w różne zakątki świata. Jednocześnie zajmują one bardzo mało miejsca i zmieściłyby się nawet na niewielkim tarasie czy balkonie. Pan Michał specjalnie dla nas przygotował pokaz wykonania takiego pojemnika. Szczegóły znajdziecie Państwo w tym tekście: KAMIENNA DONICA.
 
Pan Michał z reguły zbiera nasiona swoich ogrodowych okazów i umieszcza je w papierowej saszetce od razu opisując jej zawartość. Zebrane i opisane nasiona posłużą do wymiany z innymi kolekcjonerami. Odbywa się to najczęściej poprzez kluby i stowarzyszenia miłośników roślin skalnych z całego świata.
 
Kalendarz kolekcjonera roślin najbardziej zapełnia się wiosną (głównie w maju i czerwcu), bowiem wtedy pan Michał wyjeżdża w góry by podziwiać i fotografować rośliny, ale także by dobrze przyjrzeć się warunkom, w jakich one rosną. Taka wiedza umożliwia właściwą pielęgnację tych gatunków we własnym ogrodzie. Ważnym punktem wyjazdów jest wymiana nasion, zarówno ogrodowych, jak i tych zebranych w górach. W okresie zimowym pan Michał skupuje nasiona, a także studiuje literaturę fachową.
 
W styczniu bądź w lutym zaczyna się okres wysiewania nasion roślin, które muszą przemarznąć. Cały cykl zamyka się na kolejnej wiośnie, gdy wszystko w około zaczyna budzić się do życia i na nowo zakwitać.
 
Pan Michał założył jedną z najciekawszych polskojęzycznych witryn internetowych dotyczących roślin skalnych (www.alpines.pl). Można tam zasięgnąć informacji o różnych gatunkach i odmianach, udzielać się na forum, a także opisywać własne doświadczenia ze skalnikami.
 
Na koniec naszej wizyty w ogrodzie skalnym przystanęliśmy przy 20letnim skalniaku, który, można powiedzieć, zaważył na ogrodniczej przyszłości naszego gospodarza. Pan Michał wybudował ten skalniak razem w tatą i jest on pierwszą tego typu konstrukcją w ogrodzie. Zbudowany został z bardzo delikatnego, ale pięknego wapienia krystalicznego Skalniak założony przez ojca pana Michała, Witolda Hoppela, różni się stylem i zastosowanymi roślinami. Dużo tu iglaków, bylin i roślin cebulkowych. Inaczej też pracuje się tu z kamieniem, zachowując bardziej swobodny charakter.
 
Stojąc w starszej części ogrodu dostrzegliśmy jeszcze jedną niezwykłą kompozycje roślinną. Jest to rosnący w zachodniej części tarasu chmiel (Humulus lupulin) w dwóch odmianach – marynka i lubelski. Są to tradycyjne odmiany chmielu, których nie uprawia się już przemysłowo, zaś często służą piwowarom domowym, ze względu na ich szlachetność i aromatyczność. Chmiel jest byliną, która co roku wypuszcza nowe kłącza, bardzo szybko pnące się ku górze (nawet 15 cm dziennie!). Łodygi chmielu zasychają na jesień, dlatego wiosną trzeba je usunąć, a także wyczyścić sznury, po których będą wspinały się nowe pnącza. Ta kompozycja jest symbolem zamiłowania pana Michała do domowego piwowarstwa, którym zajmuje się zimą, kiedy nie ma zbyt wiele pracy w ogrodzie.
 
*
 
W drugiej części programu zabieramy Państwa do niewielkiego amerykańskiego miasteczka Horicon w stanie Wisconsin, położonego około 200 kilometrów od Chicago. Miejscowość ta znana jest przede wszystkim z zakładów „John Deere”. Nic więc dziwnego, że w okolicy można spotkać ciągniki wyłącznie tej marki. Na miejskim skwerze nad rzeką umówiliśmy się z jednym z mieszkańców - Joe McDonaldem, który oczywiście na spotkanie z nami przyjechał na swojej kosiarce.
 
Trawniki to bardzo ważny element w życiu mieszkańców tego miasta. Ludzie spędzają dużo czasu na dbaniu o ich wygląd. Od czasu przyjścia wiosny, pan Deere kosi trawę średnio 2 razy w tygodniu. W czasie lata, kiedy jest bardziej sucho, wyjeżdża na murawę co 10-14 dni. W miasteczku nie zbiera się skoszonej trawy, bowiem mieszkańcy nie dysponują wieloma sposobami jej utylizacji. Nie można wyrzucać jej na wysypisko śmieci, dlatego też najpopularniejszym sposobem na pozbycie się trawy jest jej mulczowanie. Polega ono na rozsypaniu drobno pociętych źdźbeł trawy i pozostawieniu ich do czasu rozkładu, tak by do gleby przeniknęły zawarte w nich składniki odżywcze. Pan Deere dopiero jesienią zakłada kosiarce kosz i to tylko ze względu na opadłe liście. Kosiarka zastępuje ręczne grabienie, co jest bardzo dogodne, zwłaszcza, że gospodarz potrafi zebrać kilka metrów sześciennych liścienia.
 
Pan Deere kosi trawę na wysokość 9cm, czasami 10 cm, wówczas jest twardsza i lepiej znosi upały.
 
W tej części kraju, ogrody to przede wszystkim trawniki. Z rzadka można tu spotkać rabaty bylinowe czy grupy krzewów. Charakterystyczną cechą tego regionu jest częsty brak ogrodzeń. Nad całością ogrodów górują potężne nieraz drzewa, takie jak platany, klony i dęby.
 
Najlepsze trawniki kojarzą się niemal zawsze z polami golfowymi - ten sport jest w Stanach Zjednoczonych niezwykle popularny. Odpowiednie tereny zlokalizowane są nieraz w pięknych krajobrazowo miejscach. Istotnych elementów jest tutaj wiele: odpowiednio ukształtowany teren, różnej wysokości trawa na poszczególnych fragmentach pola, czy też specjalnie dobrany piasek w przeszkodach. Wszystko po to, aby odpowiednio uderzona piłka gładko wpadła do dołka. Nie zapominajmy też o odpowiednich drogach dojazdowych i elektrycznych wózkach golfowych!
 
Maszyny koszące nigdy nie wjeżdżają na pole podczas toczącej się gry, jednak ze zdziwieniem odkryliśmy, że część prac wykonuje się tu kosami spalinowymi a nawet małymi kosiarkami stosowanymi w ogrodach przydomowych. W klubie golfowym, który odwiedziliśmy, znajdują się duże kosiarki, którymi kosi się główne tereny, jednak ze względu na ich gabaryty i ciężar nie stosuje się ich na terenach, na których murawa nie jest tak zwarta, by nie tworzyły się koleiny.
 
Spacerując po polu golfowym zauważyliśmy w trawniku regularnie rozsiane niewielkie dołki pozostawione przez jakiś rodzaj maszyny. Okazało się, że to ślady po aeratorze – dużym urządzeniu podczepianym do ciągnika. Urządzenie nakłuwa murawę zespołem rurek i wyrzuca wybraną ziemię. W tak powstałe dołki można nasypać piasku lub pozostawić je puste w celu napowietrzenia trawy. Ten zabieg jest konieczny na zbitych, intensywnie koszonych obszarach. Takim terenem są np. „green-y”, czyli miejsca, gdzie znajdują się dołki, a zawodnicy oddają ostatnie uderzenia – trawa ma tutaj zaledwie kilkanaście milimetrów wysokości. Bez trudu można odszukać położoną w niej monetę!
 
Aby uzyskać taką murawę dobierane są odpowiednie mieszanki i podłoża. Powołano też kilka jednostek badawczych zajmujących się poszukiwaniem najlepszych gatunków traw, sposobów nawożenia czy ochrony przed szkodnikami.
 
Jak wyjaśniały nam Diane Silcox i Terri Hoctor z North Carolina St. University, głównymi szkodnikami amerykańskich trawników są pędraki, czerwone mrówki i turkucie podjadki. Ostatnimi czasy pojawiły się również dwa nowe gatunki chrząszczy żerujących na źdźbłach traw. Właśnie nad nimi prowadzone są aktualnie badania. Jedną z najważniejszych metod badawczych jest monitorowanie momentu pojawienia się tego szkodnika. W tym celu, wycina się z trawy specjalny walec, w którym znaleźć można niedojrzałe formy tych owadów. Do walców wkłada się również plastikowe kubki, do których wpadają dorosłe formy szkodników, co umożliwia obserwacje momentów ich aktywności.
 
Jednym ze sposób walki z tymi szkodnikami jest zastosowanie roztworu mydła. Dzięki tej metodzie na powierzchni podłoża pojawiają się larwy owadów – od razu wiadomo, kiedy jest ich dużo. Roztwór mydła pozwala więc na wcześniejsze stwierdzenie problemu bez potrzeby rozkopywania i niszczenia trawnika.
 
Nie do pomyślenia wydaję się również, by na tak starannie wypielęgnowanych trawnikach miały pojawić się krety. Walczy się tu z nimi, przede wszystkim, poprzez ograniczenie ilość pędraków i dżdżownic w glebie, ale istnieją inne gotowe rozwiązania.
Ludzie nie lubią ustawiać pułapek – widok martwego zwierzęcia na własnym trawniku jest co najmniej nieprzyjemny! Dlatego też wymyślono syntetyczne robaki, które umieszcza się w tunelach wykopanych przez krety. Robaki zawierają dawkę trucizny, która po zjedzeniu przez kreta prowadzi do jego śmierci. Proces ten odbywa się poza zasięgiem ludzkiego wzroku, stąd też metoda ta jest chętniej stosowana.
 
Po powrocie do ojczystego kraju postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega różnica w pielęgnacji trawników w Polsce i Stanach Zjednoczonych. O opinię zapytaliśmy Marcina Tomaszewskiego zajmującego się sprzedażą maszyn John Deere w Polsce. Nasz rozmówca zwrócił uwagę na różnicę w wielkości polskich i amerykańskich trawników. Średnia wielkość amerykańskiego trawnika wynosi ok. 40 arów, podczas gdy w Polsce trawniki osiągają zaledwie 10 arów. Istotną różnicą jest także sposób utylizacji trawy. W naszym kraju przyjęło się, że skoszona trawa powinna zostać zebrana, natomiast w Stanach jest ona mulczowana - w tym też celu do kosiarki zakładane są noże, które tą trawę rozbijają. Nasze trawniki są też rzadziej koszone niż te w Ameryce – statystyczny Kowalski wyjeżdża kosiarką raz w tygodniu, zazwyczaj w weekend.
 
Dodaj do Facebook Twitter Blip Digg
wyślij znajomemu
96%
4%
oceń artykuł
Komentarze na forum
komentarze autor
Re: Polskie skalniaki i amerykańskie trawniki (odc. 382)
Niestety, mimo naszych próśb panie z Instytutu w Północnej Karolinie nie przesłały nam dokładnej receptury. Proponujemy zastosować roztwór szarego mydła, dostępnego w sklepach ogrodniczy - wg dawek zamieszczonych na opakowaniu lub w dwukrotnym stężeniu. w związku z tym, że ta metoda jest mało znana w naszym kraju, chętnie poznamy jej efekty. Radzimy wykonać najpierw eksperyment na części trawnika i podzielić się swoimi spostrzeżeniami z redakcją\"
2022.01.26
Redakcja
Re: Polskie skalniaki i amerykańskie trawniki (odc. 382)
co to jest roztwór mydlany. jak to zrobić. jakie mydło . jakie proporcej . piotr
2022.01.26
~ piotr

Poprzedni odcinek

Ogród właścicielki Ogrodowiska. Pasjonaci fuksji. (odc. 381)

Ogród właścicielki Ogrodowiska. Pasjonaci fuksji. (odc. 381)

W pierwszej części programu gościmy w przepięknym ogrodzie Danusi Młoźniak, ogrodniczki i projektantki ogrodów, która ma ogromny dar gromadzenia wokół siebie...

więcej »
Ocena
94%
6%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Porady

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Metamorfoza tarasu (fragment odc. 722)

Oto mała metamorfoza tarasu w ogrodzie w Mieruciach.

więcej »
Ocena
75%
25%
Facebook Twitter Blip Digg
 

Maja poleca

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

'Zintegrowane gospodarowanie wodami opadowymi' - polecamy szkolenie!

Oto interesująca propozycja dla specjalistów: architektów, urbanistów oraz urzędników! Już w przyszłym tygodniu we Wrocławiu odbędą się szkolenie i warsztaty...

więcej »
Ocena
100%
0%
Facebook Twitter Blip Digg